Oda do radości – Monika Pyrek w rozmowie z Darią Abramowicz

Materiał pomógł stworzyć
Daria Abramowicz
Psycholog sportu, posiada spore doświadzenie w pracy ze sportowcami, trenerami oraz rodzicami zawodników w różnym wieku, zarówno w dyscyplinach indywidualnych, jak i zespołowych, między innymi z kadrami narodowymi w kolarstwie czy w pływaniu, a także z medalistami imprez mistrzowskich w wielu dyscyplinach. Jako ekspert z zakresu psychologii w sporcie współpracuje m.in. z Przeglądem Sportowym oraz z magazynem W Ślizgu! Prowadzi także warsztaty, wykłady i szkolenia z zakresu psychologii w sporcie, rozrywce oraz w biznesie.

Jak na dobre zaszczepić w dziecku zamiłowanie do aktywności? Czy motywować je do podnoszenia poprzeczki w ramach jednej dyscypliny, czy może pozwolić mu próbować różnych sportów? Na te i wiele innych pytań stara się odpowiedzieć Monika Pyrek, w rozmowie z psychologiem sportu - Darią Abramowicz.

O czym usłyszysz w tym odcinku podcastu?

Wskazówka: kliknij na wybrany link, aby przeskoczyć do odpowiedniego fragmentu nagrania.

Podcast do poczytania

Monika Pyrek: Na pytanie, jakie jest twoje największe marzenie, myślę, że większość z nas odpowie, tak po prostu, że chce być szczęśliwym, zadowolonym, spełnionym, że chce się cieszyć życiem. A gdy jeszcze, w tych marzeniach pojawią się nasze dzieci, to mam wrażenie, że jesteśmy wręcz pewni tej odpowiedzi. Bo wszyscy chcemy szczęścia dla naszego dziecka. 
Moim zadaniem w dzisiejszym podcaście jest pokazanie Wam, że sport i aktywność fizyczna, może pomóc w realizacji tego marzenia. Witam was bardzo serdecznie, Monika Pyrek. 
Do mojej drużyny, która ma cały worek argumentów, zaprosiłam Darię Abramowicz psychologa sportowego, który współpracuje ze sportowcami (obecnie z Igą Świątek), ale też z trenerami, rodzicami sportowców, a co za tym idzie, nasz gość ma ogromne doświadczenie w tej dziedzinie. I mam nadzieję, że dzisiaj się tym doświadczeniem z nami podzieli. 

Witam cię Dario.
Daria Abramowicz: Witam, cześć. Doświadczenie mam też własne, bo kiedy mówisz, że sport może nam tak wiele dawać, to takim moim dobrym osobistym przykładem, jest całe moje życie. Bo ja też ze sportu się wywodzę. Całe moje życie się wokół tego sportu kręciło. Zatem absolutnie potwierdzam tę tezę.

Będziemy dziś mówić o tym, co według mnie jest niedoceniane, a ma ogromny i pozytywny wpływ na nasze zdrowie psychiczne, na nasze samopoczucie, ale też tak jak wcześniej wspominałam, na samopoczucie naszych dzieci. Chodzi mi oczywiście o uprawianie sportu. Dario, powiedz mi, jak to wygląda z Twojego doświadczenia. Czy łatwo przekonać społeczeństwo do tego sportowego szczęścia?
Jest taka ulubiona odpowiedź psychologów na każde pytanie. Brzmi ona: to zależy. Mam takie obserwacje, że coraz łatwiej jest nam przekonać społeczeństwo, między innymi dlatego, że coraz bardziej rozwinięta jest kultura uprawiania sportu, czy też w ogóle podejmowania aktywności fizycznej. I w Polsce, i na świecie. Ale z drugiej strony, coraz więcej osób dryfuje obecnie w kierunku uprawiania sportu wyczynowego, co niesie za sobą wiele wyzwań. W tym to, że ta specjalizacja w sporcie następuje coraz wcześniej. 

Wchodząc do księgarni mam takie wrażenie, że gdzie nie spojrzę, to mój wzrok przyciągają tytuły poradnikowe, w których najczęściej pisze się o szczęściu oraz jak wychować szczęśliwe dziecko. Czy to znaczy, że zrozumieliśmy, jak to szczęście jest dla nas ważne?
Myślę, że we współczesnym świecie, a już szczególnie w społeczeństwach rozwiniętych, coraz większą wagę przykłada się do osiągnięcia dobrostanu. Czyli w terminologii psychologicznej, osiągnięcia stanu satysfakcji i zadowolenia z życia na różnych płaszczyznach. Trudno jest nie dojść w pewnym momencie do punktu, w którym uznamy, że aktywność fizyczna pełni w tym istotną rolę. Jak byśmy na chwilę pochyliły się nad piramidą potrzeb Maslowa, to dzisiaj spokojnie w jeden z podstawowych jej poziomów, można byłoby wpisać potrzebę aktywności fizycznej.

Dziesiątki lat temu to nie było tak istotne. Dziś, z racji na liczbę czynników, które powodują duże napięcie w codziennym życiu, to właśnie aktywność fizyczna jest bardzo dobrym środkiem, który pomaga sobie z tymi wyzwaniami radzić. I dobrze, żeby wybrzmiało, że aktywność fizyczna nie oznacza a propos tej funkcji społecznej sportu wyczynowego.

Obserwując wysyp biegaczy, rowerzystów na ulicach, a także wysyp amatorskich zawodów, nie sądzę, że nagle wszyscy zapragnęli zrealizować swoje marzenie z dzieciństwa, żeby być sportowcem. Chyba odnaleźli taki swój sposób na relaks, na zabawę właśnie, na odpoczynek.
Zdecydowanie tak. Z jednej strony mamy coraz więcej możliwości, żeby ten sport uprawiać, mamy na to troszkę więcej czasu. Wiele osób ma coraz większy dostęp do infrastruktury, co moim zdaniem nie jest bez znaczenia. Ale mamy też jako społeczeństwo coraz większą świadomość, co sport może nam dawać na różnych płaszczyznach. W pewnym momencie ta wola podjęcia aktywności jest większa. Staje się to coraz bardziej naturalne, szczególnie, kiedy obserwujemy aktywność znajomych, ludzi w przestrzeni publicznej, za pośrednictwem mediów społecznościowych. Kultura sportu nawet dzięki temu może się szerzyć i rozwijać. I bardzo cieszy mnie, że to właśnie takie praktyki, i takie postawy możemy promować, kultywować, a dzięki temu sprawiać, że nasze społeczeństwo staje się zdrowsze.

Jak możemy przełożyć to zaangażowanie dorosłych i ich świadomość na sport w wykonaniu dzieci? Dlaczego sport, okiem psychologa, jest dla nich tak istotny? I o co chodzi z tymi endorfinami?
Przede wszystkim aktywność fizyczna stanowi bardzo cenne źródło narzędzi, które pomagają w rozwoju na różnych płaszczyznach, w tym rozwijanie cech motorycznych, czyli sprawność ruchowa. Wiadomym jest, że aktywność fizyczna jest tutaj absolutnie najlepszym na to sposobem. Idąc dalej, rozwój na płaszczyźnie poznawczej, czyli wspieranie takich umiejętności jak koncentrowanie się, myślenie, rozwiązywanie problemów, podejmowanie decyzji. Aktywność fizyczna daje bardzo duże pole do popisu. 

Rozwój na płaszczyźnie emocjonalnej, a propos endorfin, ale też radzenia sobie z niepowodzeniem, uczenia się tego, jak pokonywać kolejne wyzwania, emocje. Jakie tu w ogóle są emocje, rywalizacja, przekraczanie własnych granic. 

I na samym końcu funkcja niesamowicie istotna – rozwój społeczny, grupy rówieśnicze, nawiązywanie relacji, to jakie procesy grupowe pojawiają się w trakcie ich trwania. To wszystko może dawać dzieciom sport. W umiejętnym zaprogramowaniu tego przez rodziców, wychowawców, później trenerów, prowadzeniu tego, dzięki wychowywaniu dzieci poprzez sport, może dawać niebywale dużo. Nie tylko w kontekście opcji wychowywania przyszłego mistrza, ale właśnie w kontekście sposobu na życie w różnych jego obszarach.

Ja dodałabym też, że najcudowniejsze u dzieci jest to, że one wykonując jakieś zadanie, nie myślą wtedy jeszcze o przyszłości. Co im to może dać, jakie korzyści przyniesie, ale angażują się całkowicie w „tu i teraz”. 
Jak najbardziej. A z drugiej strony, kiedy mówisz o byciu „tu i teraz”, u osób dorosłych jest to jedno z największych wyzwań. Uczestniczyć w danej czynności, w danym momencie, cieszyć się chwilą. Czerpać przyjemność z każdego momentu, z każdej czynności, którą wykonujemy. 

Właśnie w tej teraźniejszości dzieci potrafią naturalnie być. Są jeszcze nienaruszone przez napięcie, różne wyzwania, które później pojawiają się u każdego z nas. I właśnie aktywność fizyczna może dawać taką satysfakcję i radość z każdego momentu. Dochodzi uczenie się uważności. 

Niedawno uczestnicząc w pewnej debacie na temat sportu dzieci i młodzieży usłyszałam, iż dzieci spędzają około 6 godzin dziennie przed komputerem i telewizorem, telefonem. Tylko 9 godzin w tygodniu spędzają z rodzicem. Ta wiadomość dla mnie była tak porażająca, że zaczęłam w myślach od razu liczyć, ile ja czasu spędzam z moimi synami. Czy właśnie sport może być takim sposobem na łapanie tych wspólnych chwil z naszym dzieckiem, takim budowaniem relacji, byciem blisko w tym pędzącym świecie? 
Uważam, że to jest absolutnie genialny sposób na to, żeby budować trwałe więzi oparte o bliskość, zaufanie, o budowanie wspólnej pasji. Spotkałam się kiedyś z takim stwierdzeniem, że jeżeli rodzic chce, aby dziecko uprawiało sport wyczynowo, to pieniądze wydane na ten sport, nigdy się nie zwrócą. Ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Uważam, że jeżeli rodzice decydują się na to, żeby tworzyć rodzinę aktywną fizycznie, aby ten sport w różnych formach był istotnym elementem życia rodziny, to spełnione zostają i te wspomniane przez nas funkcje, i właśnie szansa na to, aby budować więzi w oparciu o aktywność. Aby spędzać wspólnie czas, aby ten sport stanowił pewne spoiwo, szansę na komunikowanie się, szansę na wspólne przeżywanie. To jest jedna z największych inwestycji jaką można popełnić. W budowanie szczęścia naszych dzieci, nas samych, ale także oferowanie możliwości dawania dzieciom szansy, żeby były później w stanie kreować satysfakcjonujące życie. Aby posiadały wiarygodne i zdrowe wzorce funkcjonowania w różnych sytuacjach.

Czasem zbyt intensywnie szukamy złotych środków, rozwiązań. A ja mam wrażenie, że dzieci podpowiadają nam rozwiązania. Na potwierdzenie tej tezy, przytoczę badania przeprowadzone w 2014 roku. Pokazują one, że prawie 80% dzieci uprawiających sport twierdzi, że robi to dlatego, iż sport sprawia im frajdę. Robią to dla zabawy, czyli pokazują nam tak naprawdę co zrobić, żeby były szczęśliwe.
Jak najbardziej. I co ważne, to prowadzi nas jednoznacznie też do bardzo ważnego wątku. Mianowicie, że nie warto zbyt wcześnie wprowadzać dzieci w świat tego sportu specjalizacyjnego. Niesamowicie cenne jest właśnie czerpanie czy branie sobie ze sportu jako rodzic, jako wychowawca, tych jego narzędzi, które pozwalają na wychowywanie w taki sposób, aby sport już od lat dziecięcych, a później przez całe życie człowieka, kojarzył mu się z przyjemnością, z satysfakcją i z tym co jest, kolokwialnie mówiąc - fajne. 

Właśnie chodzi o ten fun i w życiu dorosłych i w życiu dzieci. One potrzebują zabawy tu i teraz. W tym momencie. Nie myśli się w sposób: „jak coś zaplanuję, to to będzie fajne”. Od razu trzeba przejść do realizacji. Zgadzam się więc z tym co powiedziałaś o wczesnej specjalizacji. Często eksperci narzekają na to, że dzieciaki skaczą z kwiatka na kwiatek, próbują różnych dyscyplin. Odchodzą od jednych sportów, żeby spróbować drugich. Też rodzice według mnie niesłusznie od czasu do czasu uznają to jako słomiany zapał do danej dyscypliny. A ja jednak uważam, że dziecko powinno spróbować wielu sportów, nauczyć się zasad. Jeśli poznają więcej sportów, to też będą miały większe pole do ostatecznego wyboru. Jeżeli skierujemy tą ścieżkę w stronę bycia sportowcem, nie tylko tym profesjonalnym, wyczynowym, tylko (i aż) sportowcem amatorskim. Czy ty się z tym zgadzasz? Czy trzeba się trzymać na tym wczesnym etapie tej jednej dyscypliny? Czy jednak powinniśmy pokazywać jak najszerzej dziecku sport? W końcu, jeżeli prześledzimy historię najlepszych sportowców, to zobaczymy, że Robert Lewandowski trenował judo i siatkówkę, Marcin Gortat lekkoatletykę. Ja z kolei na odwrót - zaczynałam od koszykówki, a wybrałam finalnie lekkoatletykę.
Pozwolę sobie odnieść się do tego, na płaszczyźnie dwóch sytuacji. Jeżeli rodzice pozwalają dziecku wybierać i szukać, potem to dziecko zostaje wyczynowym sportowcem. Druga sytuacja - kiedy nie zostaje sportowcem. Dla mnie to jest niesamowicie ciekawy wątek. 

Na podstawie doświadczeń, moich jako zawodniczki, i moich jako psychologa, uważam, że jeżeli pozwala się dziecku na to, żeby poszukało tego, co jest jego, to jest to najlepszy sposób, aby zbudować tą słynną motywacje wewnętrzną i fundamentalną pasję, która pozwoli na bardzo ważną rzecz. Sportowiec, który uprawia sport wyczynowo, profesjonalnie zawsze w pewnym momencie doświadcza kryzysu. Czasami ten kryzys będzie związany z kontuzją, czasami z przedłużającym się pasmem niepowodzeń, czasami z jakąś stagnacją w procesie treningowym. Myślę, że doskonale wiesz, o czym mówię. I kiedy ten sportowiec uprawia taką dyscyplinę, którą naprawdę chce uprawiać i którą sam sobie wiele lat wcześniej wybrał i wykształcił pewną podstawową pasję, to dużo łatwiej jest sobie z takim wymagającym momentem poradzić. I to jest coś, czego nie da się wykształcić w toku treningu. Nawet mentalnego. To jest coś dużo głębszego i fundamentalnego.

Jeżeli więc rodzice lub wychowawcy pozwalają młodemu człowiekowi poszukiwać, to po pierwsze pokazują, że to nie oni zmuszają. Bo czymś innym jest pokazywanie i zachęcanie do różnych sportów, a czymś innym zmuszanie, że to ma być ta, a nie inna dyscyplina. Rodzice pozwalając, pokazują, że dziecko jest podmiotem i rdzeniem swojego sportu oraz dają szansę na to, żeby ta pasja do sportu miała dużo głębsze i bardziej solidne korzenie. I to jest moim zdaniem sytuacja, w której dziecko zostaje w sporcie i zaczyna go uprawiać wyczynowo. 

Natomiast jeżeli młody człowiek nie pozostaje na ścieżce sportu specjalizacyjnego, to jeżeli rodzice, wychowawcy pozwalają mu poszukiwać, to jest to dla niego komunikat: masz prawo szukać w swoim życiu czegoś, co sprawia ci przyjemność i co będzie twoje. Myślę, że to jest też jeden z ważniejszych zasobów, w który można wyposażyć młodego człowieka. Taki komunikat rodzica czy wychowawcy, będzie mówił: możesz zadawać sobie pytania, możesz szukać, możesz i zadawać sobie pytania o to, co sprawia ci przyjemność. W oparciu o to, dużo łatwiej jest później uczyć dziecko systematyczności i wychowywać w etosie pracy. Łatwiej jest też budować pozytywne skojarzenia ze sportem.

Wracamy do tego, że jeżeli dziecko uprawia sport, może uczyć się samodzielności i podejmowania trudnych decyzji.
Jak najbardziej. Samodzielności i niezależności, troszkę też przekraczania granic, swojego komfortu. Bo dużo łatwiej to robić, kiedy lubi się to co się robi. I to jest jedno z takich kluczowych momentów, jeżeli chodzi o wychowywanie dziecka 

Wróćmy jeszcze na chwilę do motywacji. Wielu rodziców zastanawia się, jak zachęcić dziecko do uprawiania sportu Każde dziecko jest inne, więc pewnie będzie potrzebowało innych ścieżek. Szukając w mojej głowie pomysłów na to, znajduję trzy. Przede wszystkim: podążanie za idolem, za wielkim sportowcem. To, że po prostu coś spodobało ci się w danej dyscyplinie i nawet jeżeli rodzicowi nie za bardzo, to jednak powinien dać dziecku spróbować. Albo też taka zachęta poprzez kolegę tak koleżankę który chodzi na zajęcia sportowe. Czyli tworzenie takiego sportowego dream teamu. Ja, na samym początku, chodząc na zajęcia sportowe, nie miałam w głowie, że będę olimpijczykiem, będę sportowcem. Dla mnie to było miłe spędzanie czasu. Razem jeździliśmy na zawody, na obozy. Razem motywowaliśmy się, cieszyliśmy się, smuciliśmy po porażkach, ale też teraz jak na to patrzę jako rodzic, to myślę, że byliśmy mniej podatni jako paczka, na wpływy z zewnątrz. Mówię o niebezpiecznych wpływach.
Czyli środowisko i relacje rówieśnicze. Ja ze swojej strony mogę podzielić się własnym doświadczeniem. Ponieważ uprawiałam żeglarstwo i trafiłam do tej dyscypliny sportu dlatego, że urodziłam się wychowałam w miejscowości położonej nad najdłuższym jeziorem w Polsce. I u nas, w naszym mieście, żeglarstwo było czymś zupełnie naturalnym. Więc środowisko mnie przyciągnęło oraz dostępność, która powodowała, że bardzo wiele dzieciaków w moim wieku było z tą dyscypliną związanych. Więc automatycznie pojawiła się taka myśli, żeby też tego spróbować. Skoro inne dzieci to robią, to czemu nie. Może to jest fajne. I tak się akurat w moim przypadku szczęśliwie złożyło, że trafiłam na to, co spowodowało, że moje serce zabiło mocniej. Tak już jest od ponad 25 lat. Nie musiałam poszukiwać i zadawać sobie pytań.

Natomiast dodałabym do tego co powiedziałaś, jeszcze jeden sposób. Mianowicie podążanie za rodzicem. Szczególnie do pewnego momentu, kiedy jeszcze jest on największym autorytetem dla dziecka. Zanim w jego życiu pojawią się nauczyciele, trenerzy i inne dzieciaki. Jeżeli rodzice są aktywni, jeżeli rodzice pokazują dziecku, że ta aktywność fizyczna pełni w jego życiu dużą rolę, to ono też za tym będzie podążać. Powiem więcej! Ja w swojej pracy staram się pokazywać zawodnikom inne sporty, czy to w formie kibicowania, czy w innej formie. Bo są w swojej dyscyplinie od wielu lat i nie znają zbyt wielu innych sportów. I oni są często tą nową dyscypliną absolutnie zachwyceni. 

W wieku dziecięcym kształtują się postawy życiowe i nawyki. A mówi się, że 30% naszych decyzji jest podejmowanych w formie nawyku. Czyli potrzebę bycia aktywnym, też jako rodzice możemy wykształcić, będąc wzorem dla dziecka. Ono obserwuje nas, kopiuje i widzi, że to co sprawia nam przyjemność, że może też być bardzo przyjemne dla nich. Chce w tym uczestniczyć.
Jak najbardziej. Wracamy więc znowu do funkcji budowania relacji rodzinnych i budowania relacji rodzic dziecko. Z drugiej strony mamy to, co przytoczyłaś też w badaniach, że spędzamy bardzo dużo czasu przed ekranami, z urządzeniami mobilnymi, komputerami. Jak odzwyczaić dziecko od korzystania z tych urządzeń mobilnych? Jeżeli rodzic nie korzysta i promuje w domu inne postawy, to dziecko też te postawy będzie przejmowało, prawda? I to samo dotyczy sportu i aktywności fizycznej. Zanim rodzic zostanie sportowym rodzicem dziecka, które uprawia sport wyczynowy, to przede wszystkim może mieć wiele zasobów na to, by poprzez tę aktywność fizyczną wychować. 

Właśnie, a gdy robimy to, co sprawia nam radość, mamy możliwość, że będziemy w tym coraz lepsi, a więc znowu jest szansa na rozwój, na naukę systematyczności, wyznaczania sobie celów oraz dążenia do ich realizacji w szczęściu.
To jest sytuacja zwana „win-win”. Dlatego, że jeżeli dziecko dzięki takim postawom zdecyduje się na uprawianie sportu wyczynowego, to dzięki takiemu fundamentowi, ma większą szansę, aby trenować skutecznie i osiągnąć mistrzostwo w sporcie, które też w pewnym momencie staje się celem. A jeżeli zamiast tego dziecko wybiera inna ścieżkę związaną z edukacją, z rozwojem zawodowym, to dzięki tej aktywności fizycznej podejmowanej z radością z przyjemnością, dzięki temu, że ona ma stabilne i stałe miejsce w życiu, dzięki temu, że dziecko zyskało wiele umiejętności i wiele cech wykształciło, to łatwiej jest te inne cele realizować i tym samym spełniać się na innych płaszczyznach. 

Wróćmy jeszcze na chwilę do sportu amatorskiego. Sportu dzieci i młodzieży. Ja po zakończeniu przygody ze sportem, zaczęłam go traktować jako higienę umysłu. Niedzielne bieganie daje mi szansę wyrzucenia z głowy wszystkich emocji zebranych, narzuconych w tygodniu. Nasze dzieci przeżywają bardzo gwałtownie różne uczucia. Nie potrafią jeszcze kontrolować ich. Czy sport może być takim rozładowczem nagromadzonych emocji? Ponieważ ja obserwuję to po moich dzieciach, że dzieci wybiegane. to dzieci szczęśliwe.
Zdecydowanie tak, choć myślę, że warto tu zaznaczyć ważną rolę rodziców, wychowawców czy trenerów, żeby uczyć dzieci pewnej dojrzałości emocjonalnej. Żeby poznawać emocje, nazywać i je interpretować. Po to, żeby wiedziały i rozumiały, po co to jest. To co powiedziałaś, ten mechanizm redukowania napięcia, jest nam dorosłym dużo łatwiej zauważyć. Sportowcy wyczynowi kończą etap kariery zawodniczej i myślą: po co mi ten sport. Co teraz zrobię. A to rzeczywiście może być fundamentalna przyjemność, dzięki której można poluzować i czuć po prostu dużo lżej. I też do tego dochodzimy po czasie. Dla dziecka to nie jest oczywiste. Dzięki aktywności można bardzo rozsądni uczyć się tego, jak te emocje rozpoznawać, nazywać i co ten ruch z nimi robi. 

Wspomniałaś też o wychowawcach i od razu sobie pomyślałam, czy na lekcjach WF-u jest miejsce na zabawę. Pytam trochę przekornie, bo akurat znam wielu nauczycieli, którzy potrafią idealnie wpasować tą radość ze sportu, bez szkody w realizacji podstawy programu nauczania 
Myślę, że zdecydowanie warto, aby było miejsce na zabawę. Zabawa jest w ogóle najcenniejszą formą uczenia dzieci różnych rzeczy. Oczywiście do pewnego momentu. Później warto też, żeby dziecko poznawało inne formy. Nauczyciel, który potrafi łączyć realizowanie podstawy programowej z zabawą, to skarb. Inną sprawą i pewnie dyskusją na wiele godzin jest to, jak wygląda dzisiaj podstawa programowa. Myślę, że to jest zupełnie inny wątek. Natomiast forma zabawy to bardzo cenny element układanki w osiąganiu dobrostanu wynikającego z korzystania ze sportu. Tak zwany „big picture” jest taki, że chcemy mieć szczęśliwe, zdrowe, aktywne, społeczeństwo. 

Przygotowując się do tej rozmowy przyszedł mi do głowy taki roboczy tytuł. Mam nadzieję, że udało nam się pokazać „odę do radości” z uprawiania sportu. Jak myślisz?
Myślę, że tak. Ale też uważam, że rysujemy bardzo optymistyczną wizję tego, co ruch może nam dawać. Często szukam przykładów z innych krajów np. Kanady, Norwegii i tego, co oni robią, żeby ten sport rozwijać u siebie. Myślę o tym, że cudownie byłoby, gdybyśmy się na to otworzyli. Po za tą „odą do radości” mam nadzieję, że przyczynimy się do zwiększenia świadomości. 

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.