O co chodzi w zimowych sportach? Poznaj przepisy i kibicuj Olimpijczykom!

Curling, skeleton, short track, biathlon, halfpipe, skicross – niektóre z tych zimowych konkurencji olimpijskich mogą brzmieć dość dziwnie i może nawet trochę przerażać. Nie ma jednak powodu, aby się ich obawiać, gdyż w gruncie rzeczy są dość proste. Zaraz je objaśnimy.

Radosław Nawrot

Kiedyś igrzyska zimowe były sprawą prostą – narciarstwo, łyżwiarstwo, względnie saneczki, rywalizacja sprowadzała się do tych trzech kluczowych sportów na śniegu i lodzie. Na nartach się zjeżdżało, biegało albo skakało. Na łyżwach można było tańczyć, wykonywać skoki, grać w hokeja labo ścigać się na czas. A sanki? Zjeżdżało się nimi po oblodzonej rynnie tak jak na podwórkach, względnie zjeżdżało w zabudowanych pojazdach zwanych bobslejami.

Sporty zimowe bardzo przypominały te, które znamy z ferii, z zabaw na świeżym powietrzu. Pojawiły się jednak nowe dyscypliny, a program zimowych igrzysk bardzo się rozrósł.

Żeby być uczciwym, trzeba przyznać że sport zwany curlingiem jest jedną z najstarszych zimowych dyscyplin sportowych. Rozdawano w nim medale już w 1924 roku w Chamonix, gdy zimowe igrzyska olimpijskie dopiero się zaczynały, a zatem znacznie wcześniej niż np. w narciarstwie alpejskim, w zjeździe czy slalomie. Wtedy to, podczas pierwszych zawodów curlingowych Wielka Brytania pokonała Szwecję i Francję.

Curling jest grą, która ponoć wywodzi się ze Szkocji, gdzie już w XVI wieku ślizgano po lodzie kamieniami do celu. Jest to bowiem sport, który z grubsza właśnie na tym polega – na posłaniu po lodzie kamienia tak, aby znalazł się jak najbliżej wyznaczonego celu. Nie za blisko, nie za daleko, jako że w curlingu punkty przyznaje się za to, kto ile swoich kamieni umieścił bliżej celu niż rywal. Mamy zatem do czynienia ze sportem bardzo precyzyjnym, wymagającym wyczucia. Puszczenie po lodzie kamienia zbyt mocno daje równie kiepskie efekty jak puszczenie go zbyt lekko. 

Curling jest sportem bardzo widowiskowym, bowiem poza puszczeniem kamienia po lodzie mamy tu do czynienia ze… szczotkowaniem. Nie ma innego sportu na świecie, w którym używa się szczotek, a zawodnicy curlingu szczotkują lód przed sunącym kamieniem, aby ciut go roztopić i zmienić prędkość pocisku.

Na lodzie rozgrywa się na zimowych igrzyskach olimpijskich również short track. To nic innego jak łyżwiarstwo szybkie, ale na krótkim torze (short track po angielsku znaczy właśnie krótki tor), co znaczy że łyżwiarze ścigają się na tak wyznaczonych okrążeniach, że niemal cały czas są w zakręcie. Stąd ich dłonie chronią rękawice a głowy kaski, bowiem w short tracku nie tylko tempo jest ogromne. Dochodzi tu często do sporych przepychanek, kolizji, upadków, no i wreszcie zawodnicy tymi rękawicami bezustannie podpierają się lodu, gdy wchodzą w wiraże. To bardzo dynamiczna i widowiskowa dyscyplina sportu, w której niegdyś niedoścignieni byli Azjaci, przede wszystkim Korea Południowa, ale także Japonia czy Chiny. Teraz do głosu dochodzą inni, w tym Polska.

Biathlon jest także nazwą brzmiącą dość obco, ale może stanie się jaśniejszy, gdy zastosujemy polska – to dwubój zimowy. Zimowy, bo na śniegu, a dwubój dlatego, gdyż składa się z dwóch konkurencji – biegu na nartach i strzelania. To także niezwykle stary sport, który jest rozgrywany od ponad 200 lat. Podobno jako pierwsi zaczęli rywalizować w takim dwuboju norwescy żołnierze strzegący granicy w górach Skandynawii. W Norwegii śnieg leży przez większą część roku, zatem żołnierze wymyślili, że będą ścigali się na nartach i przeplatali to strzelaniem do celu. Tak powstał biathlon.

Dzisiejszy biathlon wygląda tak, że zawodnicy i zawodniczki startują na trasę na nartach tak jak biegacze narciarscy. Z tym, że na plecach mają zawieszony karabinek pneumatyczny. Co kilka kilometrów – w zależności od dystansu – znajduje się strzelnica, na której trzeba z odległości 50 metrów trafiać do niedużego celu. To krążki o średnicy około pół centymetra w wypadku strzelania z pozycji lężącej i nieco ponad jednego centymetra w pozycji stojącej. W wypadku pudła albo dolicza się karną minutę, albo zawodnik musi przebiec karną rundę. To sprawia, że obserwowanie rywalizacji biathlonistów bywa pasjonujące.

Halfpipe, skicross, a także inne dziwne nazwy jak bib air czy snopestyle to konkurencje obowiązujące w snowboardzie, czyli jeździe na desce śniegowej, a także w narciarstwie dowolnym. Obie dyscypliny znalazły się w programie igrzysk całkiem niedawno i są niezwykle widowiskowe. Big air to ewolucje wykonywane przez narciarzy czy snowboardzistów na specjalnej rampie, pozwalającej mocno się wybić, wykonać w powietrzu rozmaite figury i z impetem wylądować. Trzeba przyznać, że ta konkurencja robi ogromne wrażenie.

Halfpipe, czyli „pół-rury” jest nieco podobny. Na półokrągłym torze, przypominającym połówkę rury albo rynnę zawodnicy wykonują rozmaite figury, co bardzo przypomina zawody jakie urządzają sobie czasem w rozmaitych parkach deskorolkarze.

Slopestyle to konkurencja ciut podobna do skoków narciarskich. Zawodnicy najeżdżają ze skoczni na próg, wybijają się i wykonują ewolucje powietrzne, by szczęśliwie wylądować (chyba że się wywrócą). Za to ski cross to niezwykle widowiskowy wyścig równoległy po muldach z udziałem czterech zawodników. Warto zwrócić na niego uwagę podczas igrzysk, gdyż emocje są tu szczególnie duże, a w każdej chwili może tu nastąpić zwrot sytuacji.

Zimowe igrzyska olimpijskie rozrastają się i zmieniają. Do starych, niemal stuletnich dyscyplin dochodzą zupełnie nowe. A może wy macie jakieś sporty zimowe, które chętnie uprawiacie na świeżym powietrzu, a które mogłyby za ileś lat wejść do programu igrzysk? 

Materiał pomógł stworzyć
Radosław Nawrot
dziennikarz sportowy z Poznania, autor książek, komiksów i publikacji o tematyce sportowej m.in. serii "Słynni polscy olimpijczycy". Laureat teleturnieju "Wielka Gra".

Udostępnij artykuł

;